Artykuły

Trener personalny czy box CrossFit? Kiedy praca 1:1 ma sens

Marcin Goliat · · 6 min czytania

Trzeci tydzień w boksie. Grafik ogarnięty, zakwasy już nie straszą, a po każdym WOD-zie wraca to samo pytanie: czy mój snatch (rwanie) jest bezpieczny? Trener widział go może raz. Kątem oka, bo w tym samym czasie miał przed sobą kilkanaście osób ze sztangami nad głową. Stąd pytanie, jakie słyszę bardzo często: trener personalny czy CrossFit? Moim zdaniem źle postawione. To nie są dwie drużyny i nie musisz wybierać jednej. Praca 1:1 ma sens tam, gdzie trener grupy nie ma czasu na twoją technikę. Czyli na starcie, po kontuzji i przy konkretnym celu. Potem wracasz do grupy.

Co daje box CrossFit, a czego nie da

Box ma ludzi. Trudno odpuścić trening, kiedy ekipa z twojej godziny zauważy, że cię nie ma. Ostatnie rundy AMRAP-u (tyle rund, ile zdążysz w limicie czasu) idą łatwiej, gdy obok ktoś cierpi razem z tobą. Box daje też rytm. Stały grafik, gotowa rozpiska, metcon (trening kondycyjny) na dziś wymyślony za ciebie. No i wejście na zajęcia grupowe kosztuje mniej niż godzina z trenerem tylko dla ciebie.

Zajęcia grupowe w boksie CrossFit, trzy osoby ćwiczą z hantlami

Czego box nie da? Pełnej uwagi. Nawet bardzo dobry coach dzieli ją na całą grupę. Wyłapie największe błędy i podpowie skalowanie. Przy każdej twojej serii nie stanie, bo ma jedną parę oczu i kilkanaście sztang do pilnowania. Jeśli ruchy masz już opanowane, w zupełności to wystarczy. Jeśli dopiero je składasz, często będzie za mało. Jak CrossFit wypada na tle innych form treningu, pisałem w tekście o tym, czym trening funkcjonalny różni się od CrossFitu.

Box CrossFitTrening personalny
Uwaga treneradzielona na całą grupętylko na tobie
Nauka technikipoprawki największych błędówruch po ruchu, bez pośpiechu
Plan pod twój celjedna rozpiska dla wszystkichukładany pod ciebie
Atmosferagrupa, rywalizacja, wspólne cierpieniespokój i skupienie
Koszt jednego treninguniższywyższy

Trener personalny czy CrossFit: co mówią badania o nadzorze trenera

Weisenthal i współpracownicy zapytali w ankiecie internetowej 386 osób trenujących CrossFit o kontuzje z ostatnich 6 miesięcy. Kontuzję zgłosiło 19,4% z nich (75 osób). Najczęściej obrywał bark (21 z 84 urazów), potem dolny odcinek pleców (12) i kolano (11). Ciekawsze jest co innego. Wśród osób pod nadzorem trenera „cały czas” kontuzję miało 14,6%. Przy nadzorze „przez większość czasu” już 24,4%, a „czasami” 31,0%. Różnica była istotna statystycznie (Weisenthal 2014). Im częściej ktoś patrzy ci na ręce, tym lepiej dla twoich barków.

Klimek i współpracownicy zebrali 3 retrospektywne badania kohortowe. Ryzyko kontuzji w CrossFicie wyszło w nich porównywalne albo niższe niż w podnoszeniu ciężarów, bieganiu długodystansowym czy gimnastyce. Autorzy dodają jednak, że urazów jest więcej tam, gdzie trener nie zawsze jest pod ręką. Badań było mało i żadne nie miało randomizacji (Klimek 2018). CrossFit nie jest więc z definicji groźniejszy od innych sportów. Dużo zależy od tego, kto prowadzi zajęcia.

Mehrab i współpracownicy przejrzeli 3 prospektywne badania kohortowe z udziałem 691 osób, w tym 172 z kontuzją. Znaleźli ograniczone dowody na dwie rzeczy. Skakanie między ciężarem Rx (tym z rozpiski) a wersją scaled (uproszczoną) wiąże się z większym ryzykiem urazu. Dłuższy staż treningowy chroni. Dlatego autorzy radzą, żeby początkujący i osoby dokładające kilogramy były pod bliższym okiem trenera (Mehrab 2023). Na sali wygląda to prosto. Najbardziej potrzebujesz trenera na początku i wtedy, gdy rosną ciężary.

Pierwsze badanie opiera się na ankiecie i samoopisie, bez potwierdzonych diagnoz. Dwa przeglądy zbierają niewiele prac. Wszystkie trzy wskazują jednak w tę samą stronę. Więcej o tym, jak trenować bez kontuzji, przeczytasz w tekście o tym, jakie są zasady bezpiecznego treningu.

Kiedy trening 1:1 ma sens

Widzę cztery sytuacje, gdy godzina tylko z tobą daje więcej niż godzina w grupie.

Trener obserwuje technikę klientki podczas wyciskania hantli na treningu 1:1
  1. Start od zera albo powrót po długiej przerwie. Składasz wtedy wzorce ruchowe od początku. Każdy źle wyuczony nawyk będziesz potem odkręcać miesiącami. Jeśli mieszkasz na Śląsku i wpisujesz w wyszukiwarkę trener personalny Katowice, dobrym przykładem takiego startu jest studio LIFT przy ul. Siemianowickiej 5A. To studio treningu personalnego, a nie box. Na sali trenuje jednocześnie najwyżej 8 osób. Kto chce potem ćwiczyć sam, zaczyna od 3-4 treningów personalnych na technikę podstawowych ruchów. Potem przechodzi na plan w aplikacji i co 2-3 tygodnie wraca do trenera po kolejne ćwiczenia. Pierwsza konsultacja jest bezpłatna.
  2. Po kontuzji, gdy fizjoterapeuta puścił cię już na salę. Zielone światło nie oznacza powrotu do pełnego WOD-u od jutra. Ktoś musi dobrać ruchy i ciężary, a w grupie trudno o takie dopasowanie. Jeśli w trakcie powrotu coś boli, idź do fizjoterapeuty albo lekarza. Forum ci nie pomoże.
  3. Konkretny cel z datą: zawody, egzamin sprawnościowy, wyprawa. Grupowa rozpiska jest pisana dla wszystkich, więc dla nikogo w szczególności. Kiedy masz termin w kalendarzu, plan pod ciebie po prostu się opłaca.
  4. Ruch stojący od miesięcy w miejscu. Kipping (wymach) na drążku wciąż wygląda jak walka z niewidzialnym przeciwnikiem? Rwanie i podrzut od pół roku bez zmian? Kilka sesji z kimś, kto rozbierze ruch na części, potrafi odblokować to, czego nie ruszyły dziesiątki WOD-ów.

Nie łapiesz się na żaden z tych punktów? Ruchy masz pewne, a cel brzmi „być w formie”? Dobry box w zupełności ci wystarczy.

Jak połączyć jedno z drugim

Zacząłbym od kilku treningów 1:1 na technikę podstawowych ruchów: przysiad, martwy ciąg, wyciskanie, zarzut. Potem box na kondycję, rytm i towarzystwo. Raz na jakiś czas trening kontrolny 1:1. Trener sprawdzi wtedy, czy technika ćwiczeń nie rozjechała się pod zmęczeniem, i dorzuci kolejne elementy. Masz w ten sposób oba światy i nie płacisz miesiącami za pełną opiekę.

Sala treningowa z odważnikiem, w której ćwiczą pojedyncze osoby

Skąd wiedzieć, czy trener w twoim boksie pilnuje techniki? Patrz na kilka rzeczy:

  • Poprawia ruch w trakcie zajęć czy tylko liczy czas i krzyczy „jeszcze minuta”?
  • Sam proponuje wersję scaled, gdy widzi, że ciężar cię przerasta?
  • Pyta przed treningiem o kontuzje i dolegliwości?
  • Daje no-rep (niezaliczone powtórzenie) za niepełny zakres, nawet jeśli psuje ci to wynik?

Jeśli na większość odpowiadasz „tak”, trafiłeś na dobry box. Dopłacanie do pracy 1:1 zostaw wtedy na konkretne sytuacje.

Przeczytaj też

Czy na CrossFit potrzebny jest trener personalny?

Nie zawsze. Jeśli trener w twoim boksie poprawia technikę i proponuje skalowanie, grupa w zupełności wystarczy. Praca 1:1 najbardziej pomaga na starcie, po kontuzji i przy konkretnym celu z datą.

Ile treningów personalnych zrobić przed wejściem do boksu?

Nie ma sztywnej liczby. Zwykle kilka, aż podstawowe ruchy będą pewne i powtarzalne. W niektórych studiach start to 3-4 treningi 1:1 na technikę podstawowych ćwiczeń.

Czy można łączyć box z treningiem personalnym?

Tak, i moim zdaniem to rozsądny układ. Box daje kondycję, rytm i towarzystwo. Trening 1:1 raz na jakiś czas pilnuje techniki i planu pod twój cel.

Marcin Goliat

Marcin Goliat, trener personalny i instruktor kettlebell. Trenuje CrossFit od 2008 roku, prowadzi treningi od 2010, w Polsce nieprzerwanie od 2013. Prowadzi grupę treningową Goliat Klub. Na Strefie WOD pisze o technice, suplementach i o tym, co w treningu faktycznie działa, a co jest tylko dobrze sprzedawane.