Technika

Ring muscle up: warunek wstępny i cztery ćwiczenia, które go budują

Marcin Goliat · · 6 min czytania ·

Sobota, otwarta sala, ktoś od dwudziestu minut szarpie się na kółkach. Podciąga się wysoko, szarpie biodrami, na moment znika nad kółkami i spada z powrotem. Pytam, ile robi ścisłych dipów na kółkach. Zero, ale muscle-up chce mieć do Open. Rozumiem plan, tylko kolejność jest odwrotna.

Ring muscle-up ma opinię ruchu, którego uczy się latami, i po części słusznie. Tyle że u większości ludzi problemem nie jest talent ani cierpliwość, tylko to, że próbują całości, zanim opanują trzy elementy, z których się składa. Ćwiczenia akcesoryjne to nie dodatek do treningu muscle-upa. To jest ten trening, dopóki nie masz ruchu.

Warunek wstępny, zanim w ogóle zaczniesz

  • Pięć ścisłych podciągnięć na drążku, bez kippingu, pełny zakres.
  • Dziesięć ścisłych dipów na kółkach, w pełnym zakresie, bez kołysania.
  • Chwyt fałszywy bez bólu nadgarstka, utrzymany przez kilkanaście sekund.

Te trzy punkty nie są arbitralne. Muscle-up składa się z podciągnięcia, przejścia i wypchnięcia, a jeśli którykolwiek z tych elementów nie działa osobno, to w połączeniu tym bardziej nie zadziała. Najczęściej brakuje dipów: ludzie mają siłę ciągnięcia z podciągnięć, ale nigdy nie pracowali nad wypychaniem w niestabilnym podparciu.

Jeśli nie masz kompletu, masz jasny plan na najbliższe tygodnie i nie ma w nim jeszcze prób muscle-upa. Szarpanie się na kółkach bez tej bazy kończy się w najlepszym razie zdartymi dłońmi, a w gorszym barkiem, który zacznie boleć przy każdym ruchu nad głowę.

Gdzie naprawdę leży problem

Ludzie tracą czas, budując siłę ciągnięcia, podczas gdy zatrzymują się na czymś innym. Faza, która odsiewa najwięcej osób, to przejście, czyli moment, w którym z pozycji podciągnięcia trzeba przełożyć tułów nad kółka i wejść w podpór.

W tej fazie nie pomaga większa siła bicepsa. Pomaga chwyt fałszywy, dzięki któremu nadgarstek jest już nad kółkiem i nie trzeba go obracać w powietrzu, oraz agresywne poprowadzenie łokci do tyłu i w dół przy jednoczesnym pochyleniu tułowia do przodu. Kto próbuje przejść pionowo, ten zatrzymuje się na wysokości klatki i spada.

Dlatego z czterech ćwiczeń niżej dwa dotyczą właśnie przejścia. To jest miejsce, w którym powinieneś spędzić najwięcej czasu, a nie na kolejnych seriach podciągnięć.

Cztery ćwiczenia, które robią robotę

1. Przytrzymanie w chwycie fałszywym. Kółka na wysokości klatki, nadgarstki położone na kółkach od góry, dłonie zwrócone do środka. Odrywasz stopy i wisisz. Zaczynasz od dziesięciu sekund, budujesz do trzydziestu.

To boli i ma boleć, bo skóra nadgarstka i ścięgna muszą się przyzwyczaić. Bez tego chwyt puści dokładnie w momencie przejścia, czyli tam, gdzie jest najbardziej potrzebny.

2. Wiosłowanie na kółkach w chwycie fałszywym. Kółka nisko, nogi na podłodze, ciało w linii. Podciągasz się do kółek, trzymając chwyt fałszywy przez cały ruch, i ciągniesz łokcie za tułów. Trzy serie po osiem, dziesięć powtórzeń.

Im bardziej poziomo ustawisz ciało, tym trudniej. To ćwiczenie uczy ciągnąć do klatki, a nie do brody, i robi to w chwycie, którego będziesz używał w pełnym ruchu.

3. Przejście na niskich kółkach. Kółka na wysokości bioder, stopy na podłodze przed sobą. Podciągasz się w chwycie fałszywym i przechodzisz do podporu, pomagając sobie nogami tyle, ile trzeba. Pięć do ośmiu powtórzeń.

Tu uczysz się właściwej ścieżki ruchu: łokcie w dół i do tyłu, klatka nad kółka, tułów pochylony. Z czasem odsuwasz stopy dalej, żeby pomoc nóg była coraz mniejsza. To jest najważniejsze ćwiczenie z całej czwórki.

4. Ścisłe dipy na kółkach. Podpór na kółkach, powolne opuszczanie do momentu, w którym ramiona są równolegle do podłoża lub niżej, i mocne wypchnięcie w górę. Łokcie blisko tułowia, kółka spokojne. Trzy serie po tyle powtórzeń, ile robisz w dobrej technice.

Jeśli dipy na kółkach są jeszcze poza zasięgiem, zacznij od przytrzymania w podporze przez trzydzieści sekund, potem od negatywów, dopiero potem od pełnych powtórzeń. Kółka obrócone na zewnątrz w górnej pozycji to znak, że stabilizacja barku nadąża za siłą. Jeśli w podporze dygoczą i uciekają na boki, zostań na tym etapie dłużej.

Ścisły czy z kippingiem

W WOD-ach prawie zawsze zobaczysz wersję z kippingiem, bo jest szybsza i mniej męcząca przy większej liczbie powtórzeń. To jednak nie znaczy, że od niej należy zaczynać naukę. Kipping na kółkach jest trudniejszy technicznie niż na drążku, bo punkt zaczepienia sam się porusza i wybicie musi być zsynchronizowane z ruchem kółek.

Kolejność, którą stosuję, jest odwrotna do tej, którą wybiera większość ludzi. Najpierw ruch ścisły, choćby jeden, żeby ciało wiedziało, którędy ma przejść. Dopiero potem dokładanie wybicia biodrami, żeby to samo przejście zrobić szybciej i taniej energetycznie.

Ludzie, którzy zaczynają od kippingu, zwykle uczą się szarpać, a nie przechodzić. Wygląda to tak, że przy jednym powtórzeniu w świeżym stanie ruch wychodzi, a w WOD-zie przy piątym nie ma po nim śladu.

Jak to poukładać w tygodniu

Dwa wejścia w tygodniu po piętnaście minut, zawsze na świeżo, po rozgrzewce, przed częścią siłową. Po metconie ta praca nie ma sensu, bo chwyt jest zmęczony i uczysz się kompensacji zamiast ruchu.

Prosty układ na jedną sesję: trzy przytrzymania w chwycie fałszywym, trzy serie wiosłowania, pięć przejść na niskich kółkach, trzy serie dipów. Przerwy pełne, dwie minuty, bo to nie jest kondycja. Cała sesja zamyka się w kwadransie.

Skórę na dłoniach traktuj jak zmienną treningową. Kółka zdzierają ją szybciej niż drążek, a zerwany naskórek wyłącza cię z pracy na tydzień. Jeśli czujesz gorące punkty pod palcami, kończysz na dziś, nawet gdy siła jeszcze jest.

Kiedy próbować pełnego ruchu

Wtedy, gdy przejście na niskich kółkach wychodzi bez pomocy nóg, a dipy masz w seriach. Wtedy pierwsze próby robisz z kółek ustawionych tak, żeby w zwisie stopy niemal dotykały podłogi. Nieudana próba kończy się wtedy postawieniem stóp, a nie upadkiem z wysokości.

Pierwszy muscle-up prawie zawsze jest brzydki: szarpany, z nogami w powietrzu i przejściem na siłę. To normalne i nie ma się czym przejmować. Czysty ruch przychodzi później, kiedy przejście staje się na tyle wygodne, że przestajesz o nim myśleć.

Realny czas dla kogoś, kto spełnia warunek wstępny i pracuje dwa razy w tygodniu, to od dwóch do czterech miesięcy. Dla kogoś, kto zaczyna od zera, licz raczej w latach niż w miesiącach, i nie ma w tym nic złego. To po prostu ruch, który wymaga zbudowania kilku rzeczy naraz.

Marcin Goliat

Marcin Goliat, trener personalny i instruktor kettlebell. Trenuje CrossFit od 2008 roku, prowadzi treningi od 2010, w Polsce nieprzerwanie od 2013. Prowadzi grupę treningową Goliat Klub. Na Strefie WOD pisze o technice, suplementach i o tym, co w treningu faktycznie działa, a co jest tylko dobrze sprzedawane.