CrossFit? Myślałem, że to nazwa na pudełko z butami.

Wywiad z Markiem Gunią. Head Coachem w CrossFit Solvay.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o CrossFicie?

To było w 2011 lub 2012 roku. To był początek CrossFitu w Polsce. Dla mnie pierwsze imprezy organizowane przez Reeboka w postaci Drop Box oraz finał Polska, Czechy i Słowacja na rynku krakowskim, to jest trzon polskiej sceny crossfitowej. Wtedy wszystko zaczęło się również dla mnie.

Dlaczego CrossFit i skąd taki pomysł?

Z zabawy na siłowni. Zawsze byłem osobą aktywną. Wywodzę się ze sztuk walki, jak duża część polskich crossfitterów. Trening stacyjny był zawsze popularny w sztukach walki, na wysokim tempie, ze stoperem. Brakowało mi jednak programowania. Pomysły na trening powoli zaczęły się wyczerpywać. Zacząłem oglądać filmiki z treningami zawodników MMA i crossfitterów.

Czyli klasyka dla pionierów CrossFitu w Polsce: czerpanie pomysłów i inspiracji z  filmików na Youtube oraz własne plany treningowe i programowanie. W takim razie, kiedy po raz pierwszy zrobiłeś pierwszy klasyczny trening crossfitowy?

Zawodowo zajmowałem się ochroną. Siedziałem w pracy i szukałem w sieci inspiracji do programowania. To chyba właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszałem o CrossFicie. Na początku myślałem, że jest to nazwa dla pudełka z butami 🙂 Wiesz, reklama Reeboka, z czerwonym pudełkiem, w którym są buty. Nie kojarzyłem tego z jakimkolwiek wysiłkiem, a to była reklama imprezy Drop box organizowanej przez Reebok w Krakowie na AWF-ie. Nie zastanawiałem się zbyt długo. Wiedziałem, że muszę wziąć udział w tej imprezie.

To był trening czy zawody?

To był dedykowany crossfitowy trening otwarty organizowany przez Reeboka i prowadzony przez pierwszych polskich licencjonowanych trenerów CrossFitu: Lucynę Kiszczak (https://www.facebook.com/LucynaKiszczak) i Maćka Szczudrawę (https://www.facebook.com/mszczudrawa).

To było miłość od pierwszego treningu?

Tak. Jak raz spróbowałem, to wiedziałem, że to jest to. Wszedłem na ten plac, patrzę co oni robią, uśmiech na twarzy i mówię sobie: tak, to jest to. To był pierwszy dzień, ale tak mi się spodobało, że przyjechałem też na drugi, nie tylko na trening, ale z pytaniem do trenerów: co zrobić, aby pracować tak jak oni?

Co dalej?

Od tamtej pory zacząłem przyjeżdżać na treningi do Krakowa do Lucyny i Maćka.

Treningi były w afiliowanym boxie?

Nie, wtedy jeszcze nie było takiego miejsca w Krakowie.

Czyli cały czas trenowałeś i uczyłeś się CrossFitu?

Tak. W między czasie prowadziłem też zajęcia z Ju Jitsu, z którego się wywodzę. Prowadzenie treningów nie było mi obce. Trenowałem dość liczne grupy w moim rodzinnym mieście Oświęcimiu w klubie Cross The Limits. Dzięki temu wprowadzałem wiele elementów crossfitowych do treningu. Nabierałem praktyki. Jeździłem na różne szkolenia i kursy, ćwiczyłem i uczyłem się. CrossFit wyparł Ju Jitsu na drugi plan.

Wszystko odbywa się jednak w nieafiliowanych boxach lub miejscach. A kiedy wszedłeś na trening do boxa afiliowanego?  Wrażenia?

CrossFit box Mjollnir [http://crossfitmjollnir.com] To był pierwszy afiliowany box w Polsce. Bardzo dobrze wspominam to miejsce. Pierwsze szkolenie z weightliftingu, zarzucone 110 kg 🙂

Mamy pierwszy treningi oraz  afiliowany box, teraz czas na pierwszy WOD. Pamiętasz go?

To było właśnie w Krakowie na Drop Boxie. To był Fight gone bad.

To lepiej nie mogłeś trafić. Fight gone bad. Masakrator w czystej formie. http://athletics.wikia.com/wiki/Fight_Gone_Bad

No cóż. Nie umiałem wiosłować, nie potrafiłem rzucać piłką lekarską do celu (Wall Ball). Praktycznie wszystko było czymś nowym.

Jak się po nim czułeś?

Cudownie, to był powód, dla którego wróciłem następnego dnia.

Ulubione ćwiczenie?

To jest tak, jakbyś mi zadał pytanie jaki jest twój ulubiony film. Nie ma takich ćwiczeń. Uważam, że to co jest dla mnie trudne, to jest dobre. Niektórzy mówią: nie cierpię burpees. Ja je lubię, bo są mega trudne. Lubię perfekcję w ruchu i ćwiczeniu. Będę robił tak długo dane ćwiczenie, aż mi się uda wykonać je poprawnie. Nie jestem zwolennikiem dużych ciężarów, jeżeli nie dysponujesz dobrą techniką. Ponad pół roku ćwiczyłem rwanie ze sztangą 60 kg. Robiłem to tak długo, aż w końcu byłem zadowolony z dynamiki ruchu. Czuję satysfakcję dopiero jak coś wyjdzie w 100%. Jeżeli tak nie jest, to od nowa. Dlatego też nie mam ulubionego, czy nielubianego ćwiczenia.

To może inaczej. W którym ćwiczeniu czujesz się mocny?  

Burpees. Jest taki mem: Jeżeli lubisz już thrustery, to dorzuć do tego burpees. Ten zestaw wypala mi nogi.

Teraz pytanie techniczne. Programowanie. Jako Head Coach na pewno musisz układać programy treningowe.

Samodzielnie układam programy treningowe, kierując się potrzebami wybranej grupy. Planem docelowym dla CrossFit Solvay są cztery grupy. Totalni początkujący, którzy powinni dostać jak najwięcej uwagi, bez presji czasu i rywalizacji, na tablicy nie wpisujemy wyników. Miękka motywacja. Druga grupa to średnio zaawansowani. Tutaj już pojawia się presja czasu. Podstawowe ćwiczenia są już opanowane. Trzecia grupa to ćwiczący na poziomie zawodów open, na tyle zaawansowana technicznie, że będziemy mogli pracować na znacznie większej intensywności i wykorzystywać ciągłą zmienność ruchów. Czwarta grupa, która powstanie pewnie za kilka miesięcy, albo jeszcze dłużej, to grupa zawodników, która będzie w stanie rywalizować na zawodach międzynarodowych.

Wiemy, że o ile CrossFit w wykonaniu osób początkujących i średnio zaawansowanych ma charakter przede wszystkim poprawienia naszej sprawności fizycznej i zdrowia w długim okresie czasu, to w przypadku zawodników z grupy elite, już tak nie jest.

Dla mnie bycie zawodnikiem Elite, to nie jest już trenowanie CrossFitu. Zawodnik z grupy Elite trening z weightliftingu robi u trenera weightliftingu, trening z gimnastyki u trenera z gimnastyki. To wszystko jest programowaniem celowanym. Wszystko jest rozłożone na poszczególne elementy. Tam już nie ma programowania ogólnorozwojowego.  Programownie GPP (ogólna sprawność fizyczna) już nie działa, przechodzimy na BIAS, a to już nie jest CrossFit. Zawodnik Elite musi się liczyć z tym, że będzie kontuzja, że będzie zarznięty po treningu, że musi zmienić postrzeganie swojego jedzenia. To już nie jest dieta z cheat days. To ma być paliwo energetyczne i regeneracja. Bardzo ważna rolę odgrywa też trener i jego relacja z zawodnikiem. Jak widzisz, jest dużo elementów składowych w treningu zawodnika Elite, dlatego myślę, że nasza grupa nie będzie liczna. Chcę żeby moi zawodnicy byli na tyle dobrzy, abym mógł z nimi trenować, żeby byli dla mnie inspiracją.

Podzielenie ćwiczących na grupy pod kątem zaawansowania to świetny pomysł. Ułożenie dla nich dedykowanych programów treningowych również. Pytanie jest tylko: dla kogo to robicie? Dla jakiej grupy wiekowej? Która z nich jest najliczniejsza?

Dominuje 25+ i starsze. To są osoby już świadome życia, chcą poćwiczyć, spotkać się ze sobą i pogadać. To fajnie widać po treningach, kiedy jest czas relaksu, rolowania. To wtedy bariery wiekowe znikają, a grupy wiekowe przenikają się nawzajem.

Wiemy, że w USA aspekt community jest bardzo silnym elementem w CrossFicie. Jak to wygląda u nas? Przecież wspólny trening trwający godzinę to za mało, aby stworzyć silną społeczność. Co jeszcze musi robić Head Coach czy trener, aby zbudować i cały czas podtrzymywać społeczność wokół boxa?

Amerykanie są świetni w budowaniu społeczności. Obserwujmy ich i czerpmy inspiracje od nich w kwestii budowania community. W CrossFit Solvay zawsze na koniec zajęć ustawiamy się w szeregu, jeżeli trener ma coś do powiedzenia na temat treningu to mówi, a następnie wszyscy przybijają sobie piątkę.

Bardzo ważne są wrodzone umiejętności animacji zajęć. Jeśli trener ma coś takiego, to potrafi grupę wciągnąć na dłużej niż ta jedna godzina treningu. To mogą być małe rzeczy np.: wspólne brzuszki w grupie, przybijanie piątek w team wodach.

Organizowanie zawodów przez box potrafią też bardzo silnie zbudować boxową społeczność. W ostatniej takiej imprezie w CF Kraków, powstał wolontariat, który pomagał organizatorom i sędziom w sprawnym przeprowadzeniu zawodów. Wolontariusze czują się częścią tego miejsca i samego wydarzenia. Mi się to bardzo podoba. Sam byłem wolontariuszem w organizowaniu imprez sportowych. To jest wielka frajda w pomaganiu organizowania czegoś większego. To łączy.

Wszelkie wspólne imprezy, grill, wyjście do kina – to potrafi integrować. Grupa stworzona w internecie też integruje, mimo że zdarza się, że ktoś rzuci hejta. Ludzie w takich grupach potrafią się wzajemnie edukować, przekazywać dobre wzorce, np.: zwracają sami sobie uwagę o nieposprzątanym sprzęcie.

Jako trener i Head Coach co powiedziałbyś osobom, które zaczynają dopiero z CrossFitem?

Nie spieszcie się. Bądźcie cierpliwi.

CrossFit jednym zdaniem?

System treningowy, który nie zginie. Mam na myśli to, że CrossFit nie jest chwilową modą.

Idźmy tym tropem. System, który nie zginie – to znaczy że na trwałe wpisze się w świat fitnessu. W takim razie na jakim etapie znajduje się CrossFit obecnie w Polsce?

Rozumienia. Budowanie świadomości czym jest CrossFit.

Rozumiem, że wszystko jest jeszcze przed nami. Jaką więc drogą pójdzie CrossFit w Polsce. Czy to będzie rozwój tylko przez afiliowane boxy, czy może dwutorowo w boxach i strefach treningu cross w klubach fitness i na siłowniach.

CrossFit będzie rozwijał się równolegle. Rynek tego potrzebuje. Na pewno część osób ćwicząca w siłowniach i klubach fitness będzie migrować do afilowanych boxów. Moim zdaniem specyfika klubów fitness i siłowni, w których liczy się przede wszystkim wynik, gdzie miejsce dla treningu crossfitowego jest bardzo ograniczone, a trener, mimo że posiada certyfikat jest niedoświadczony – wszystko to może generować problem w postaci urazów i kontuzji. Osoby bardziej świadome, będą przechodzić do afiliowanych boxów. Nie zmieni to jednak faktu, że strefy treningu funkcjonalnego były, są i powinny pozostać w siłowniach i klubach fitness.

Koniecznie wpadnijcie na fanpage CrossFit Solvay i na ich Instagrama.
Marka natomiast znajdziecie na Facebooku tutaj: PowerCoreAndFitness
i na Instagramie tutaj: power_core_and_fitness

korekta
amk-logo-2-6510229

Gregory Wega